Witam
po krótkiej przerwie,
Wróciłam
z okolic Rutany, znad wodospadów Karera. Jakże piękne jest to miejsce! Boguś
pokazuje mi Burundi z różnych stron, Wodospady Karera, na pewno należą do
najpiękniejszych zakątków tego maleńkiego państwa.
 |
| Pierwszy spacer, zaraz po przyjeździe nad wodospady |
 |
| U podnóża tego samego wodospadu |
 |
| Uśmiech mówi wszystko! |
Nie
umiem przelać na papier/klawiaturę komputera tych doznań estetycznych, których
doświadczyłam. Był czas na prysznic pod wodospadem, był czas nauki języka
kirundi z książką napisaną przez Ojców Białych, był czas na kontemplację piękna
Bożego stworzenia, był też czas spotkania drugiego człowieka.
Przy
wodospadach spotkaliśmy wielu białych ludzi, bo w sumie chyba tylko ich stać na
odwiedziny w tym Parku wpisanym na listę Dziedzictwa Światowego UNESCO. Bilet
wstępu kosztuje 10000 FBu ($1=1500 FBu) dla turysty spoza Burundi, 4000 dla
obywateli tegoż pięknego państwa.
Myślę,
że dla co poniektórych my biali jesteśmy nie lada atrakcją. Kiedy przysnęłam na
jednej z półeczek wodospadu, obudziły mnie rozmowy i śmiech kobiet, które nie mogły się
nadziwić widząc mnie opalającą się nad wodą. Mam czasami wrażenie, że
Burundyjczycy sami odstraszają turystów, gapią się, krzyczą „muzungu”, jak
widzą białego, to słychać „donne moi de l’argent” (daj
mi pieniądze). Wiem, że są biedni. Ale!
Gdzieś trudno mi zaakceptować fakt, że dla nich biały jest synonimem bogactwa.
O, moja kochana Polsko! Na twojej ziemi należę do klasy średniej! Wiem, że nie zbawię
świata, jeden Zbawiciel już był! Wciąż zadaję sobie jednak pytanie, jak im
pomóc? Jak dać wędkę, a nie rybę? Boże jak ja Ci dziękuję, że urodziłam się w
Polsce! W dobrobycie (sic!).
Tak
bardzo bym chciała zrozumieć, tak bardzo bym chciała pokochać tych ludzi, to
państwo! Tak bardzo bym chciała umieć dzielić się swoim bogactwem!
W
sobotnie popołudnie dotarliśmy do Karmelitów z Musongati. Cóż to był za wieczór
i cóż to była za niedziela! Tyle śmiechu! Tyle radości! Cóż za pozytywni
ludzie! Czterech Karmelitów: Br. Ryszard, O. Zbigniew, O. Sylwester i O. Eliasz.
Ciekawe towarzystwo! PROSTOTA – to słowo, które opisuje, myślę, że wiernie ich
styl życia. A ile pogody ducha! Tak sobie myślę, że Pan Bóg musi mieć
niesamowite poczucie humoru! Takich czterech pod jednym dachem!
 |
| Br.Ryszard i O.Zbigniew ;-) |
Dostałam
najlepszy pokój w ich domu. W tym pokoju mieszka biskup, jak przyjeżdża na
wizytację :-) Jak ja się tam wyspałam! W porze suchej mają prąd przez jakieś
trzy godziny wieczorem… więc może właśnie dlatego się wyspałam :-) …byłam
odcięta od Internetu, moja polska karta sim nie działa od początku mojego
pobytu w Burundi, burundyjska nie umie złapać sieci… chyba po raz pierwszy od
dłuższego czasu nic elektronicznego nie zabierało moich minut życia.
 |
| Widok z biskupiego okna :-) |
 |
| Ogród Karmelitów |
W
Musongati znalazłam pokój i spokój.
I
za to Temu-Na-Górze dziękuję.
A
teraz idę sypiać, bo rano trzeba wstać do pracy!
Pozdrawiam
bardzo ciepło,