Dlaczego taki tytuł? Bo właśnie w
minioną sobotę wybrałam się z młodzieżą z mojej szkoły na wycieczkę do Torunia.
I może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie skład ekipy i entuzjazm,
który nam się wszystkim udzielił. Wycieczkę zaplanowałam od A do Z. Zabrałam
zainteresowanych uczniów i… się działo :-)
„Jestem doradcą zawodowym” – to zdanie
wypowiedziałam po raz pierwszy w tę sobotę. Choć studia z doradztwa zawodowego
ukończyłam w czerwcu, to do tej soboty nie określałam siebie mianem „doradcy”. Zawsze
lubiłam słuchać tego co inni mają do powiedzenia, lubiłam zadawać pytania, uczestniczyć
w procesie odkrywania drogi życiowej, czy to swoich uczniów, czy to przyjaciół
i znajomych. Nigdy, jednak, nie byłam oficjalnie doradcą, a raczej obserwatorem
zmian a nierzadko również ich inicjatorem.
Zafascynowana Metodą określania profilu motywacyjnego DNA postanowiłam, na podstawie testu zaprojektowanego przez Tamarę
Lowe, przygotować warsztaty dla moich licealistów. Pomysł narodził się w nocy,
z czwartku na piątek, jakiś miesiąc temu. Gdy w piątek poszłam do pracy od razu
wiedziałam, że plan chcę zrealizować! Potrzebowałam tylko zgody mojego
pracodawcy i grupy chętnych uczniów. Z pierwszym nie było problemu (mam niezwykle
wyrozumiałą szefową), drugie okazało się jeszcze łatwiejsze. I choć myślałam,
że to pierwszoklasiści będą chętni, to zaskoczyli mnie uczniowie klasy drugiej.
Z grupą siedmiu osób, moim bratem i przyjaciółką wyruszyliśmy o 6:15 do
Torunia.
Najpierw warsztaty, później gra
miejska (w języku angielskim) po starówce, potem film w Planetarium, obiadek w
McDonaldzie i wieczorne spacery po Toruniu… Działo się! Integrowało się! Jestem
pełna podziwu dla „tej dzisiejszej młodzieży”!
| Kobieta z klasą :-) |
Pozdrawiam i do następnej
wyprawy,
Milena