Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 czerwca 2016

Trochę goryczy na koniec roku :-)


Dawno mnie tu nie było.
A skoro mam chwilę, to coś napiszę :-) 

Kolejny rok szkolny dobiega końca. Trzeba zamknąć rozdział i ruszyć dalej. Chyba pierwszy raz nie czuję nostalgii. Cieszę się, że to już koniec. Dawno nie byłam tak zmęczona. I choć co roku sobie powtarzam, że będę mniej pracowała, to co roku popełniam ten błąd i dodaję do swoich obowiązków kolejne… Może gdybym zarabiała tak jak piszą media, to wystarczyłyby mi godziny w liceum, a za pieniądze zarobione w ciągu roku szkolnego, mogłabym wyjechać na fajne wakacje. 

To będzie wpis przepełniony goryczą i trochę żalem do społeczeństwa. Ale jak raz to napiszę, to mi przejdzie i będę mogła się skupić na dobrych rzeczach, których  było nieskończenie więcej niż tych przykrych. 

Nie będę tęskniła:
- za roszczeniową postawą niektórych uczniów
- za brakiem kultury osobistej rozpuszczonych dzieciaków
- za wymaganiami nieprzystającymi do wysokości mojego wynagrodzenia

Te wszystkie przemyślenia pojawiają się pod wpływem pracy w liceum, które sprawia, że zaczynam odczuwać wypalenie zawodowe. Są tu dzieci, które wiecznie trzeba ciągnąć, które same z siebie nic nie chcą. Jeśli ktoś jeszcze kiedyś mi powie, że praca z młodzieżą jest TYLKO przyjemna, to chyba komuś zrobię krzywdę. Tak, jest przyjemna. Powinnam raczej napisać, że BYWA przyjemna jeśli pracuje się z ludźmi którym się chce, a mam wrażenie, że z roku na rok coraz trudniej o takie dzieci.

Wyżaliłam się. Następny wpis będzie już optymistyczny ;-) 


czwartek, 23 lipca 2015

Biblioteka Celsusa (a raczej jej fasada) :-)

To teraz zabytek po zabytku i nie w kolejności z jaką spacerowałyśmy po ruinach :-) 

Biblioteka ma imponującą wielkość i może gdyby nie fakt, że byłyśmy dobrze ogrzane przez słońce, to spacerowałybyśmy intensywniej i dotknęłybyśmy każdego kamienia. 

Budynek biblioteki powstał dla uczczenia pamięci Tyberiusza Juliusza Celsusa Polemenusa i jako miejsce jego pochówku. Gmach zbudował syn Celsusa, konsul Gajusz Juliusz Akwila, w latach 114-117. Budowę biblioteki ukończyli w 135 r. spadkobiercy konsula - info z Wiki :-)

Za czasów swojej świetności zbiory biblioteczne liczyły około 12 tysięcy zwojów i były umieszczone w szafach rozlokowanych w niszach ściennych. 

Z ciekawostek... podobno w podziemiach były tajne przejścia, które prowadziły do domu publicznego... taki myk :-) 

Biblioteka Celsjusza w tle




środa, 22 lipca 2015

Dzień w Efezie


Wstałyśmy jak jeszcze była noc, czyli o 4:15 choć budzik zadzwonił o czwartej. O piątej już byłyśmy przed hotelem gotowe do całodniowej wyprawy.

Co zapamiętam na dłużej:

  • upał (chciałam go wymienić trochę później ale jednak on zwycięża w rankingu rzeczy, które mocno odcisnęły swoje piętno :-)
  • domek Maryi (maleńki, podobny do tego, który widziałam w Loreto, miejsce, które z modlitwą ma mało wspólnego, ludzie wchodzą, wychodzą, piszą prośby na kartkach i chusteczkach i wierzą, że jak te kartki spłoną, to modlitwa/prośba zostanie wysłuchana. Uśmiecham się, jak to piszę, bo mam zdecydowanie lepsze połączenie z Górą) 
Dom Maryi (więcej info tutaj i tutaj :-)
Kartki z prośbami
Kartki z prośbami w całej okazałości

  • ruiny Efezu (niektóre miejsca wymagały użycia wyobraźni, niektóre były ładnie zachowane; było to dla mnie ciekawe doświadczenie, jako że jeszcze nie byłam w Grecji, więc nie mam porównania.)
  • kłótnie (…i tu się rozpiszę :-) był to dzień w którym miałam okazję zaobserwować aż trzy małżeństwa mocno niezadowolone ze swojego towarzystwa. Zapomniałam dodać, że hotel, w którym się zatrzymałam jest bardzo rodzinny, więc przeważają małżeństwa z dziećmi, ewentualnie małżeństwa bez dzieci :-) Jedna pani bardzo nie chciała, by jej mąż pił piwo do obiadu (...i wnioskując po twarzy tego pana, pan miał ewidentnie słabą głowę), druga pani nie mogła zapłacić za lemoniadę, bo małżonek oddalił się z gotówką, a trzecia sytuacja... no właśnie nie możemy z Sylwią dojść do porozumienia czy pan krzyczał na panią, czy na swoją córkę. Któraś z nich zostawiła kartę w pokoju, więc cała rodzinka nie mogłaby się dostać z powrotem do pokoju. Wakacje małżeńskie to taki czas gdy niektórzy ludzie spędzają ze sobą za dużą ilość czasu :-) ...a wystarczyłoby być bardziej życzliwym :-) ...a i otoczenie nie musiałoby  na te sprzeczki patrzeć :-)
Więcej zdjęć po powrocie do Polski :-) 

poniedziałek, 20 lipca 2015

Turcja na tydzień :-)


„Życie to podróż” – tak brzmi hasło reklamowe biura podróży, z którym się wybrałam do Turcji. Pierwszy raz nie przyswajałam podstawowych słówek i zwrotów, nie uczyłam się o kulturze i historii państwa, do którego miałam się udać. Pierwszy raz również nie snułam planów wyjazdowych. Zdecydowałam się na trzy dni przed wyjazdem. Spontanicznie.

Wylądowałam w Bodrum, w pięknym i niezwykle ciepłym miejscu wśród dużej ilości moich rodaków, garstki Turków, Anglików i Francuzów. Przedziwne to doświadczenie być za granicą i słyszeć swój język na plaży, przy posiłkach, przy basenie… wszędzie :-)

Jakie są plusy wyjazdu z biurem podróży: przede wszystkim nie musisz się zastanawiać jak dojechać do miejsca, w którym chcesz stacjonować, gdzie będziesz spać i co będziesz jeść. I takich wakacji potrzebowałam, bez zastanawiania się.

Takie wakacje rozleniwiają. Sprawiają, że ma się czas na myślenie o sobie. Nie o pracy, nie o problemach innych… sprawiają, że chcesz zatrzymać się i pomyśleć, co dla Ciebie ważne, czego chcesz od życia. I choć może się okazać, że nie znajdziesz odpowiedzi, poczujesz, że warto było zrobić coś dla siebie. Nie musisz gonić za nikim i za niczym.

A nauczysz się nowych rzeczy mimo wszystko, poznasz nowych ludzi choć nie szukasz kontaktu, uśmiechniesz się do siebie siedząc wśród uradowanych ludzi.

A to dopiero półmetek. 

Hotel Crystal - Bodrum
Dziękuję w języku tureckim :-)

poniedziałek, 6 lipca 2015

Radość...

…towarzyszy mi kiedy uczę. Obecna jest każdego dnia w pracy! Jednak jak każdy z nas, czasami potrzebuję odpoczynku, odetchnięcia, zwykłego wolnego dnia. Wtedy też mam więcej pomysłów, przypominam sobie o czym marzę i oddaję się planowaniu.

Obejrzałam ostatnio film „W głowie się nie mieści” (Inside Out) i po raz pierwszy mogę się utożsamić z postacią. Radość jest taka „moja”! Film polecam z całego <3 i planuję go jeszcze zobaczyć po polsku... a w nowym roku szkolnym zrobię zajęcia oparte na tym filmie :-) 

A póki co idę spać :-) 


piątek, 3 lipca 2015

Pierwszy wpis w tym roku :-)

Od czego by tu zacząć? Może od tego, że zaczęło mi brakować pisania. Podróż życia nadal trwa a ja nie piszę! Trzeba temu zaradzić.

Kolejny rok szkolny już prawie się skończył, jeszcze tylko dwa tygodnie egzaminów i będę miała wakacje i po raz pierwszy w życiu, nie wiem co z nimi zrobię :D

Za co dziękuję Temu Na Górze:
  • Za moich rodziców, za to że nauczyli mnie samodzielności i przygotowali do dorosłego życia (coraz bardziej to doceniam, szczególnie gdy poznaję historie ludzi, którzy nie mieli tyle szczęścia co ja)
  •  Za mój zawód, społecznie odpowiedzialny, sprawiający, że chce mi się rano wstać i iść do pracy (w tym roku kilka razy zastanawiałam się nad zmianą zawodu i raz byłam już tego bliska, jednak perspektywa pracy tylko z dorosłymi nie jest dla mnie aż tak atrakcyjna, nie ma to jak młode, chłonne i twórcze umysły! :-)
  • Za moich uczniów, którzy są wyzwaniem! Kocham towarzyszyć młodym w ich podróżach! Cudownie jest wiedzieć, że ma się wpływ na młodych!
  • Za moje tegoroczne podróże: za Lyon gdzie poznałam ludzi, którzy pozostaną w moim <3 na długo, za zimowy Paryż z Sylwią i Flo, za Lublin (w ramach projektu Bezpieczna eSzkoła), za Toruń (z uczniami) za Częstochowę (z moją rodziną)
  • Za to, że cały czas znajduję cele w życiu. 


sobota, 2 sierpnia 2014

W głębiny...

Zawsze kochałam powroty, nadal je lubię ale po raz pierwszy nie umiem odnaleźć się po Mikaszówce. Pranie już zrobione, walizka wyczyszczona, śpiwór pachnie płynem do płukania… A ja wciąż czuję się nie na swoim miejscu. Fakt, zaaklimatyzowanie się w moim mieszkaniu nie należało nigdy do najprostszych rzeczy… 
Kwaterka rozwijająca
Do Mikaszówki przyjeżdżam od 7 roku życia. Dla mnie jest to miejsce niezwykłe, w którym dokonują się cuda, a sosny widziały niejedne łzy. To miejsce, w którym uczę się pracować nad sobą, rozmawiam z Bogiem (a nie prowadzę monolog!), to miejsce, w którym nauczyłam się płakać…

Ta Mikaszówka była też inna niż wszystkie poprzednie. Ani lepsza, ani gorsza, po prostu inna. W grupie miałam najstarsze obozowe dziewczyny. To cudowne móc być świadkiem Bożego działania w historii życia innych osób. To cudowne być narzędziem Pana Boga. To cudowne wiedzieć, że nie musisz być psychologiem, by towarzyszyć komuś w drodze…
 
Grupka nr 11
Dziękuję Bogu za to miejsce, bo dzięki temu miejscu jestem lepszym człowiekiem, kobietą, nauczycielem…

Dziękuję Bogu za ludzi, którzy chcą poświęcić swój czas/urlop, by w Puszczy Augustowskiej służyć innym.

Dziękuję Bogu za podróż w głąb siebie. 
 

czwartek, 10 lipca 2014

WAKACJE! :-)

Kolejny rok szkolny dobiegł końca. Pożegnałam dwie grupy w Empiku, trzy klasy w liceum, grupę na Collegium Civitas i wyruszyłam najpierw nad Płaskie, później nad Bałtyckie. Koniec roku to czas podsumowań :-) Cieszę się, że miałam możliwość pracy w liceum, bo to było moje marzenie. Już teraz wiem, że licealiści nie bardzo się różnią od gimnazjalistów :-) Miałam w tym roku to szczęście trafić na fajną dyrekcję i będę to powtarzała do śmierci, że każda szkoła, każde miejsce, to ludzie, którzy je tworzą. Jeśli jest wsparcie dyrekcji, to aż chce się działać. A jak jeszcze koleżanki anglistki nie przeszkadzają, to można tworzyć, inspirować, a przede wszystkim być zainspirowanym.


Ostatni dzień roku szkolnego mnie zaskoczył. Zadziwili i zdziwili mnie uczniowie, po których wdzięczności bym się nie spodziewała. Często my - nauczyciele - mamy poczucie, że to co robimy, to co mówimy nie trafia do naszych pociech. I jasne, część z naszych „przemówień” idzie mimo uszu. Jednak nie wszystkie :-) Dzięki Bogu! Mam nadzieję, że ten wspólnie spędzony czas zaowocuje w przyszłości, że wspomnienia - te miłe - pozostaną w pamięci.

A w przyszłym roku… Przez chwilę myślałam, że wrócę do gimnazjum, w którym już wcześniej uczyłam ale czeka mnie ciekawsza przygoda. O niej napiszę coś więcej we wrześniu :-)