Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeanine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeanine. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2013

Bienvenue chez les Africaines!



Witajcie wśród Afrykańczyków! 

Afryka, Burundi to przede wszystkim ludzie. Myślę, że do tego państwa można przyjechać tylko jeśli bardzo się kocha Boga, a przez to ludzi. Jako biała Europejka, przyzwyczajona do dobrobytu (!) nie chciałabym mieszkać w warunkach jakie od paru dni widuję.

Nadal nie umiem znaleźć słów, by opisać biedę i warunki w jakich żyją mieszkańcy Buyenzi (dzielnicy Bużumbury - stolicy!).

Boguś poprosił Jean-Claude’a (Hutu), by ten oprowadził mnie po „mojej” bużumburskiej dzielnicy. To co zobaczyłam tak bardzo mną wstrząsnęło, że właściwie nadal nie umiem o tym mówić. Odwiedziłam również siostrę Jean-Claude’a, która nie jest bardzo biedna (na standardy burundyjskie). Mieszka w pomieszczeniu dwa/trzy metry na trzy z kilkoma innymi osobami (ze swoimi dziećmi i mężem). Utrzymuje się z tego co sprzeda. Znaczy to tyle, że codziennie rano (przed wschodem słońca) idzie za miasto, by kupić owoce. Później wraca, by sprzedać, to co nabyła wcześniej. W taki oto sposób jest w stanie zapewnić sobie i swoim dzieciom jakieś utrzymanie. 

Dzieci z dzielnicy Buyenzi
W oddali widać rzeczkę, która była na poprzednim zdjęciu. A ta góra, to śmieci i ziemia. 
W Buyenzi (bardzo biednej dzielnicy) jest wiele meczetów. Ich przepych daje po oczach. Pieniądze na budowę części z nich przybyły z krajów arabskich. Często wokół meczetów powstają różnego rodzaju budynki, dla wyznawców Islamu. Z tych budynków i aktywności, które się w nich odbywają nie mogą korzystać wyznawcy innych religii.

Jean-Claude zaprowadził mnie też nad Jezioro Tanganika.

Mapa Burundi - Jean-Claude pokazywał mi gdzie jest Gitega :-)
Jezioro Tanganika za moimi plecami

Wczoraj rano przemieściłam się z Bużumbury do Gitegi (póki co tylko na dwa dni). Jak jechaliśmy miałam okazję podziwiać „pielgrzymki”, które udawały się do tegoż miasta (drugiego co do wielkości po Bużumburze). Jedni by sprzedać co się da, inni do szkoły, bo rok szkolny się tu przedłużył. Rząd nie wypłacał pensji nauczycielom, więc strajkowali. Teraz muszą odpracować ten czas.    

To właśnie w Gitedze będę uczyła. 

Wczoraj również poznałam Jeanine, która  będzie moim przewodnikiem i pomocą. Jeanine ma 33 lata i maleńką (6-cio miesięczną) córeczkę. Ma ją ciągle na plecach. Gdy dziś spacerowałyśmy po Gitedze, cały czas była z nami Akajanine*. 
Jeanine z córeczką o imieniu Cenny Dar (niestety nie zapamiętałam jak jej imię brzmi w kirundi)


Tyle na dziś. 

Dodam tylko, że już wczoraj odwiedziłam Centrum dla Młodych, w którym będę uczyła. Dziś wieczorem albo jutro rano wracam do Bużumbury na trzy dni. Od poniedziałku zacznę nauczanie. 

Buziaki, 
Milena  


*w Kirundi przedrostek „aka” znaczy mała :-)