wtorek, 21 czerwca 2016

Fajne momenty w roku szkolnym 2015/2016 - EuroWeek

Tak sobie myślę…
…nie było tylko kijowo :-) 


Było również fajnie. Zaczęło się od wyjazdu na EuroWeek z cudowną siódemką uczniów. I gdyby nie widmo ewaluacji zewnętrznej, to bawiłabym się wyśmienicie… wait! Ja się bawiłam wyśmienicie :-) Poznałam ciekawych nauczycieli z innych stron Polski i nawet się z nimi (a raczej z jednym) zakolegowałam i mam nadzieję, że się kiedyś jeszcze spotkamy na EuroWeeku. 

EuroWeekowi nauczyciele :-)
 
Cała idea tego tygodniowego wyjazdu jest niezwykła. Zacznę od ekonomicznej części. Wyjazd jest po prostu tani. Za 5 dni z przejazdem, wyżywieniem i noclegiem wyszło nam 400zł od osoby. Udało mi się upolować tańsze bilety na pendolino, więc dzieciaki były zachwycone! 

Pięć dni z wolontariuszami z całego świata, możliwością porozmawiania po angielsku i ćwiczeniami umiejętności miękkich. Szkoda, że za moich licealnych czasów nie było takich możliwości.

Na przyszły rok szkolny też montuję ekipę :-) tym razem dziesięć osób z obecnych klas pierwszych chce ze mną jechać :-) 



Trochę goryczy na koniec roku :-)


Dawno mnie tu nie było.
A skoro mam chwilę, to coś napiszę :-) 

Kolejny rok szkolny dobiega końca. Trzeba zamknąć rozdział i ruszyć dalej. Chyba pierwszy raz nie czuję nostalgii. Cieszę się, że to już koniec. Dawno nie byłam tak zmęczona. I choć co roku sobie powtarzam, że będę mniej pracowała, to co roku popełniam ten błąd i dodaję do swoich obowiązków kolejne… Może gdybym zarabiała tak jak piszą media, to wystarczyłyby mi godziny w liceum, a za pieniądze zarobione w ciągu roku szkolnego, mogłabym wyjechać na fajne wakacje. 

To będzie wpis przepełniony goryczą i trochę żalem do społeczeństwa. Ale jak raz to napiszę, to mi przejdzie i będę mogła się skupić na dobrych rzeczach, których  było nieskończenie więcej niż tych przykrych. 

Nie będę tęskniła:
- za roszczeniową postawą niektórych uczniów
- za brakiem kultury osobistej rozpuszczonych dzieciaków
- za wymaganiami nieprzystającymi do wysokości mojego wynagrodzenia

Te wszystkie przemyślenia pojawiają się pod wpływem pracy w liceum, które sprawia, że zaczynam odczuwać wypalenie zawodowe. Są tu dzieci, które wiecznie trzeba ciągnąć, które same z siebie nic nie chcą. Jeśli ktoś jeszcze kiedyś mi powie, że praca z młodzieżą jest TYLKO przyjemna, to chyba komuś zrobię krzywdę. Tak, jest przyjemna. Powinnam raczej napisać, że BYWA przyjemna jeśli pracuje się z ludźmi którym się chce, a mam wrażenie, że z roku na rok coraz trudniej o takie dzieci.

Wyżaliłam się. Następny wpis będzie już optymistyczny ;-)