Witam
ponownie,
Teraz
się mogę zająć poniedziałkiem.
Działo
się wiele. Z Angelą (Kongijka) wybrałam się na spacer po przyległych
dzielnicach. Spacerowałyśmy cztery godziny.
Odwiedziłyśmy bazar z butami (filmik tutaj), pospacerowałyśmy również zobaczyć
defiladę, ale się nie udało (miała się zacząć o 11, a do 12:30 się nic nie zaczęło dziać – ten afrykański czas).
Zobaczyłam tylko bardzo dużo policji/wojska itp. i ich karabiny leżące na
ulicy. Wszyscy czekali na prezydenta. Nie mogłam niestety zrobić zdjęcia, bo mi
nie pozwolono, ale jak to broń i mundury, wszędzie wyglądają tak samo. No może
mundury są tu bardziej granatowe.
| Feria bazarowych barw |
| Spożywcze klimaty c.d. |
Po
południu, koło 17 odwiedziłyśmy polskie siostry. Ach ta polska gościnność. Kolacja
była przepyszna. Pierwszy raz w życiu jadałam awokado z tuńczykiem. Przybył też
polski karmelita, by odprawić mszę, więc miałam okazję uczestniczyć we mszy w
moim ojczystym języku! Siostry Kanoniczki Ducha Świętego w Bużumburze prowadzą
ośrodek zdrowia.
Już
po zmroku wjechaliśmy na górę Kiriri, by zobaczyć miasto nocą. Pełno światełek.
W nocy biedy nie widać.
W nocy biedy nie widać.
Tyle
na teraz. Postaram się jeszcze opisać wtorek, dzień w którym Jean-Claude (Hutu)
oprowadził mnie po najbiedniejszych częściach Buyenzi. My w Polsce naprawdę nie
wiemy co to bieda.
Pozdrawiam,
Milena
p.s.
pytanie na dziś: na ile czujesz się odpowiedzialny za misje?