Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wodospady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wodospady. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lipca 2013

Karera i Musongati = bardzo dobry weekend



Witam po krótkiej przerwie,

Wróciłam z okolic Rutany, znad wodospadów Karera. Jakże piękne jest to miejsce! Boguś pokazuje mi Burundi z różnych stron, Wodospady Karera, na pewno należą do najpiękniejszych zakątków tego maleńkiego państwa. 
Pierwszy spacer, zaraz po przyjeździe nad wodospady
U podnóża tego samego wodospadu
Uśmiech mówi wszystko!

Nie umiem przelać na papier/klawiaturę komputera tych doznań estetycznych, których doświadczyłam. Był czas na prysznic pod wodospadem, był czas nauki języka kirundi z książką napisaną przez Ojców Białych, był czas na kontemplację piękna Bożego stworzenia, był też czas spotkania drugiego człowieka.

Przy wodospadach spotkaliśmy wielu białych ludzi, bo w sumie chyba tylko ich stać na odwiedziny w tym Parku wpisanym na listę Dziedzictwa Światowego UNESCO. Bilet wstępu kosztuje 10000 FBu ($1=1500 FBu) dla turysty spoza Burundi, 4000 dla obywateli tegoż pięknego państwa.

Myślę, że dla co poniektórych my biali jesteśmy nie lada atrakcją. Kiedy przysnęłam na jednej z półeczek wodospadu, obudziły mnie rozmowy i śmiech kobiet, które nie mogły się nadziwić widząc mnie opalającą się nad wodą. Mam czasami wrażenie, że Burundyjczycy sami odstraszają turystów, gapią się, krzyczą „muzungu”, jak widzą białego, to słychać „donne moi de l’argent” (daj mi pieniądze). Wiem, że są biedni. Ale! Gdzieś trudno mi zaakceptować fakt, że dla nich biały jest synonimem bogactwa. O, moja kochana Polsko! Na twojej ziemi należę do klasy średniej! Wiem, że nie zbawię świata, jeden Zbawiciel już był! Wciąż zadaję sobie jednak pytanie, jak im pomóc? Jak dać wędkę, a nie rybę? Boże jak ja Ci dziękuję, że urodziłam się w Polsce! W dobrobycie (sic!).

Tak bardzo bym chciała zrozumieć, tak bardzo bym chciała pokochać tych ludzi, to państwo! Tak bardzo bym chciała umieć dzielić się swoim bogactwem!

W sobotnie popołudnie dotarliśmy do Karmelitów z Musongati. Cóż to był za wieczór i cóż to była za niedziela! Tyle śmiechu! Tyle radości! Cóż za pozytywni ludzie! Czterech Karmelitów: Br. Ryszard, O. Zbigniew, O. Sylwester i O. Eliasz. Ciekawe towarzystwo! PROSTOTA – to słowo, które opisuje, myślę, że wiernie ich styl życia. A ile pogody ducha! Tak sobie myślę, że Pan Bóg musi mieć niesamowite poczucie humoru! Takich czterech pod jednym dachem!
 
Br.Ryszard i O.Zbigniew ;-)
Dostałam najlepszy pokój w ich domu. W tym pokoju mieszka biskup, jak przyjeżdża na wizytację :-) Jak ja się tam wyspałam! W porze suchej mają prąd przez jakieś trzy godziny wieczorem… więc może właśnie dlatego się wyspałam :-) …byłam odcięta od Internetu, moja polska karta sim nie działa od początku mojego pobytu w Burundi, burundyjska nie umie złapać sieci… chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu nic elektronicznego nie zabierało moich minut życia.
 
Widok z biskupiego okna :-)
Ogród Karmelitów
W Musongati znalazłam pokój i spokój.

I za to Temu-Na-Górze dziękuję.

A teraz idę sypiać, bo rano trzeba wstać do pracy!
Pozdrawiam bardzo ciepło,