Dawno mnie tu nie było.
A skoro mam chwilę, to coś napiszę :-)
Kolejny rok szkolny dobiega końca. Trzeba zamknąć rozdział i
ruszyć dalej. Chyba pierwszy raz nie czuję nostalgii. Cieszę się, że to już
koniec. Dawno nie byłam tak zmęczona. I choć co roku sobie powtarzam, że będę
mniej pracowała, to co roku popełniam ten błąd i dodaję do swoich obowiązków
kolejne… Może gdybym zarabiała tak jak piszą media, to wystarczyłyby mi godziny
w liceum, a za pieniądze zarobione w ciągu roku szkolnego, mogłabym wyjechać na
fajne wakacje.
To będzie wpis przepełniony goryczą i trochę żalem do
społeczeństwa. Ale jak raz to napiszę, to mi przejdzie i będę mogła się skupić
na dobrych rzeczach, których było
nieskończenie więcej niż tych przykrych.
Nie będę tęskniła:
- za roszczeniową postawą niektórych uczniów
- za brakiem kultury osobistej rozpuszczonych dzieciaków
- za wymaganiami nieprzystającymi do wysokości mojego
wynagrodzenia
Te wszystkie przemyślenia pojawiają się pod wpływem pracy
w liceum, które sprawia, że zaczynam odczuwać wypalenie zawodowe. Są tu dzieci,
które wiecznie trzeba ciągnąć, które same z siebie nic nie chcą. Jeśli ktoś
jeszcze kiedyś mi powie, że praca z młodzieżą jest TYLKO przyjemna, to chyba
komuś zrobię krzywdę. Tak, jest przyjemna. Powinnam raczej napisać, że BYWA
przyjemna jeśli pracuje się z ludźmi którym się chce, a mam wrażenie, że z roku
na rok coraz trudniej o takie dzieci.
Wyżaliłam się. Następny wpis będzie już optymistyczny ;-)
