piątek, 13 grudnia 2013

Wieczorek afrykański w XXIII LO


Od czego by tu zacząć…


Wszystko zaczęło się od pomysłu, że może warto opowiedzieć młodzieży o mojej podróży :-) Co prawda już raz opowiadałam moim licealistom o mojej afrykańskiej przygodzie, moi znajomi w urodziny również widzieli zdjęcia… ale nie miałam jeszcze okazji opowiedzieć o tym moim gimnazjalistom.

Zawsze chciałam pojechać do Afryki. I udało się! A dziś mogłam podzielić się wrażeniami z moimi dawnymi uczniami. Oprócz wysłuchania afrykańskich opowieści, gimnazjalistki (bo przybyły całe trzy :-) miały okazję obejść szkołę, poczuć się przez chwilę trochę starsze. (Paula dziękuję za bycie oprowadzaczem! :-)

Można było kupić afrykańskie rękodzieło – co oczywiście zrobiłam i dostać kalendarz na nowy rok.
Wszystkie afrykańskie gadżety użyczone od Stowarzyszenia Misji Afrykańskich
Zawsze chciałam odwiedzić Afrykę. 
Chcieć, to móc! 

I tak pozwolę sobie zakończyć dzisiejszy post.
Padam z nóg :-)


środa, 20 listopada 2013

Ach ta dzisiejsza młodzież…



Dlaczego taki tytuł? Bo właśnie w minioną sobotę wybrałam się z młodzieżą z mojej szkoły na wycieczkę do Torunia. I może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie skład ekipy i entuzjazm, który nam się wszystkim udzielił. Wycieczkę zaplanowałam od A do Z. Zabrałam zainteresowanych uczniów i… się działo :-)

„Jestem doradcą zawodowym” – to zdanie wypowiedziałam po raz pierwszy w tę sobotę. Choć studia z doradztwa zawodowego ukończyłam w czerwcu, to do tej soboty nie określałam siebie mianem „doradcy”. Zawsze lubiłam słuchać tego co inni mają do powiedzenia, lubiłam zadawać pytania, uczestniczyć w procesie odkrywania drogi życiowej, czy to swoich uczniów, czy to przyjaciół i znajomych. Nigdy, jednak, nie byłam oficjalnie doradcą, a raczej obserwatorem zmian a nierzadko również ich inicjatorem.

Zafascynowana Metodą określania profilu motywacyjnego DNA postanowiłam, na podstawie testu zaprojektowanego przez Tamarę Lowe, przygotować warsztaty dla moich licealistów. Pomysł narodził się w nocy, z czwartku na piątek, jakiś miesiąc temu. Gdy w piątek poszłam do pracy od razu wiedziałam, że plan chcę zrealizować! Potrzebowałam tylko zgody mojego pracodawcy i grupy chętnych uczniów. Z pierwszym nie było problemu (mam niezwykle wyrozumiałą szefową), drugie okazało się jeszcze łatwiejsze. I choć myślałam, że to pierwszoklasiści będą chętni, to zaskoczyli mnie uczniowie klasy drugiej. Z grupą siedmiu osób, moim bratem i przyjaciółką wyruszyliśmy o 6:15 do Torunia.

Najpierw warsztaty, później gra miejska (w języku angielskim) po starówce, potem film w Planetarium, obiadek w McDonaldzie i wieczorne spacery po Toruniu… Działo się! Integrowało się! Jestem pełna podziwu dla „tej dzisiejszej młodzieży”!
Kobieta z klasą :-)
Pozdrawiam i do następnej wyprawy,
Milena

Z osiołkiem

niedziela, 29 września 2013

Makutano - zaczynam coś nowego! :-)

Witam po długiej przerwie :-) 

Podobno podróżnicy dzielą się na tych, którzy kochają Afrykę i na tych których fascynuje Azja. Ja należę do pierwszych, choć Afrykę kochać dopiero się uczę. Wczoraj i dziś uczestniczyłam w warsztatach o edukacji globalnej (więcej informacji tutaj i tutaj*) i próbowałam zrozumieć o co chodzi z tym Globalnym Południem (!).

Kilka słów o projekcie: Będzie trwał dwa lata, będziemy tworzyć materiały, które będzie można wykorzystać na zajęciach (nie tylko języka angielskiego), będziemy współpracować z ludźmi, którym się chce! Kocham entuzjastów, bo wnoszą radość i chęć działania. 
zdjęcie ze strony: https://www.facebook.com/makutanojunctionEU
Tyle na dziś, bo padam ze zmęczenia. Jednak 8h w sobotę i 5h w niedzielę robią swoje! 

Polecam zapoznanie się z serialem na youtubie: http://youtu.be/WjwuveQiaS4 

Całuję,
Milena 

p.s. Kochani moi uczniowie, możecie być pewni, że z serialem spotkamy się na zajęciach :-) 


*ja też googlowałam przed warsztatami :-)

wtorek, 27 sierpnia 2013

Europejska objazdówka :-)

Witam po przerwie :-)

Myślałam o tym, by po Afryce skończyć pisanie, ale jak widać PISANIE WCIĄGA :-)
Myślałam, by zmienić adres, ale już mi to odradzono.

Zostaję więc na www.milenawafryce.blogspot.com choć chcę pisać jeszcze o innych moich podróżach. Dziś będzie o naszym szalonym tygodniu po Europie.

W siedem dni odwiedziliśmy Belgię, Francję, Włochy, Lichtenstein, Monako i Niemcy. Choć prawdę mówiąc część z tych państw po prostu przejechaliśmy…

Zacznę może od tego, że mój braciszek przyjechał po mnie do Brukseli w poprzednią niedzielę. Nasza trasa wyglądała mniej więcej tak:
- niedziela (Ressaix)
- poniedziałek (SHAPE)
- wtorek (Bruksela)
- środa (Paryż)
- czwartek (Marsylia)
- piątek (Marsylia, St. Tropez, Monte Carlo)
- sobota (Włochy, Francja, Lichtenstein)
- niedziela (z samego rana dotarliśmy do domu)

Podróż ta była niezwykle sentymentalna, bo w SHAPE spotkałam moich nauczyli z liceum, w Paryżu podziwiałam uliczki, które znam na pamięć, a w Marsylii piękny błękit i lazur!


W Paryżu :-)
Pod niebem Marsylii :-)
Jeszcze nie poukładałam sobie wszystkiego w głowie i sercu po powrocie z Burundi, więc i sentymentalna europejska podróż czeka na swoją kolej. Wiem jedno LUBIĘ PODRÓŻOWAĆ :-)
Piękno natury (gdzieś na trasie) :-)
p.s. Dziękuję wszystkim, którzy odbyli tę podróż ze mną. Dziękuję za wszystkie miłe słowa :-) Zachęcam do śledzenia bloga, bo choć wpisy będą mniej systematycznie zamieszczane, to nadal będę chciała się dzielić moim wrażeniami z podróży – małych i  dużych.

sobota, 17 sierpnia 2013

Ostatnia noc w Buyenzi :-)

Witam serdecznie (jeszcze z Burundi)!

Jest czwarta nad ranem, a ja już nie mogę spać. Ciepło, wręcz bardzo ciepło... 

Za osiem godzin będę na lotnisku, za dziesięć i pół mój samolot będzie opuszczał Burundi. 

Ca zabiorę ze sobą? 
  • garść wspomnień
  • gigabajty zdjęć
  • ciężką walizkę
...i tęsknotę. 

 
Chłopaki z Buyenzi - wieczorek pożegnalny w Ubuntu

czwartek, 15 sierpnia 2013

Pierwsze podsumowanie :-)



Jambo!

Czas zacząć podsumowanie mojego pobytu w Burundi, bo już w sobotę wylecę z powrotem do Europy.

Nauczyłam się:
- żyć wolniej (buhoro, buhoro!)
- zostawić pracę, by posiedzieć z kimś, kto akurat przyszedł (w sobotę zostawiłam pranie, by spędzić czas z Ernestem i Chantal)
- że można wyjść z domu w spodniach, które są już brudne :-)
- że jeśli jestem dwie minuty po godz.8, to nie jestem spóźniona, spóźnienie się zaczyna kiedy uczeń przyjdzie po nauczycielu :-)
- kochać ludzi tak bardzo innych ode mnie
- doceniać to co mam

Będzie mi brakowało:
- Bogusia (naszych rozmów o wszystkim, jego troski o mnie)
- całej bandy Ojców Białych, wszystkich siostrzyczek, braciszków i księży, których tu poznałam (tej normalnej, radosnej twarzy polskiego kościoła w Burundi!)
- Pawła (jego dobrego serca i jego dobrych ciast)
- Bernardowego „Bwakeye d’abord?” :-)
- Walterowego kapelusza i rozmów przy stole (między posiłkami)
- George’owego sprawdzania cukru i chwalenia się które z nas ma lepszy…
- Damienowego uśmiechu
- Hugo i jego rysującego się na twarzy podenerwowania
- Jeanine (gdyby nie ona, byłoby mi tu trudniej), jej maleństwa, które pokochałam jak swoje :-) …kocham dzieci, nie da się ukryć :-)
- moich uczniów, szczególnie moich chłopaków, z grupy zaawansowanej
- potwornie zimnego basenu w hotelu vice prezydenta
- gościnnego Buyenzi, w którym zawsze się czułam jak u siebie

Nie będę tęskniła:
- za „umuzungu” na każdym kroku
- za „fievre typhoide”, rewelacjami żołądkowymi i komarami, które straszą malarią :-)
- dziwnym zielskiem gotowanym przez naszego kucharza :-)

Mogłabym tę listę kontynuować, ale trzeba się jeszcze zająć przygotowaniem imprezy na zakończenie kursu.
Pozdrawiam,
Milena

p.s. Jeśli ktoś chciałby płytę DVD z koncertem chóru z kościoła w Buyenzi, to niech da znać… w taki sposób można realnie wspomóc ludzi stąd! Płyta nie jest droga, a zawsze będzie to jakiś wkład w polepszenie życia naszych – jakby nie było – współbraci w wierze :-)
Misiek brudny i zmęczony - wracamy do domu! :-)

wtorek, 13 sierpnia 2013

Zdjęcia z podróży :-)

Kochani,
dzieje się dużo, ale nie za bardzo mam kiedy pisać :-) 
Obiecuję, że się poprawię... jakoś na dniach... 
A póki co kilka zdjęć z podróży.
Buziak, 
Milena 

Świnia na rowerze
Podjazd pod górkę :-)
Reklama stworzona przez... Polaków - "Jedna historia, jedno piwo" (na 50-lecie piwa Primus)

A tu tylko jeden przyczepiony :-)
Patent na dziurę w asfalcie - żeby nikt w nią nie wpadł, wkłada się jakieś gałęzie :-)
W drodze do pracy - te krówki i byczki spacerują po ryżu :-) Następnym razem jak pomyślicie o ryżu, przypomnijcie sobie tan widok :-)
Gitega - zaraz obok rynku (kobiety zawsze podróżują z tyłu... przyznam szczerze, że jeszcze kobiety prowadzącej rower nie widziałam)