poniedziałek, 20 lipca 2015

Turcja na tydzień :-)


„Życie to podróż” – tak brzmi hasło reklamowe biura podróży, z którym się wybrałam do Turcji. Pierwszy raz nie przyswajałam podstawowych słówek i zwrotów, nie uczyłam się o kulturze i historii państwa, do którego miałam się udać. Pierwszy raz również nie snułam planów wyjazdowych. Zdecydowałam się na trzy dni przed wyjazdem. Spontanicznie.

Wylądowałam w Bodrum, w pięknym i niezwykle ciepłym miejscu wśród dużej ilości moich rodaków, garstki Turków, Anglików i Francuzów. Przedziwne to doświadczenie być za granicą i słyszeć swój język na plaży, przy posiłkach, przy basenie… wszędzie :-)

Jakie są plusy wyjazdu z biurem podróży: przede wszystkim nie musisz się zastanawiać jak dojechać do miejsca, w którym chcesz stacjonować, gdzie będziesz spać i co będziesz jeść. I takich wakacji potrzebowałam, bez zastanawiania się.

Takie wakacje rozleniwiają. Sprawiają, że ma się czas na myślenie o sobie. Nie o pracy, nie o problemach innych… sprawiają, że chcesz zatrzymać się i pomyśleć, co dla Ciebie ważne, czego chcesz od życia. I choć może się okazać, że nie znajdziesz odpowiedzi, poczujesz, że warto było zrobić coś dla siebie. Nie musisz gonić za nikim i za niczym.

A nauczysz się nowych rzeczy mimo wszystko, poznasz nowych ludzi choć nie szukasz kontaktu, uśmiechniesz się do siebie siedząc wśród uradowanych ludzi.

A to dopiero półmetek. 

Hotel Crystal - Bodrum
Dziękuję w języku tureckim :-)

poniedziałek, 6 lipca 2015

Radość...

…towarzyszy mi kiedy uczę. Obecna jest każdego dnia w pracy! Jednak jak każdy z nas, czasami potrzebuję odpoczynku, odetchnięcia, zwykłego wolnego dnia. Wtedy też mam więcej pomysłów, przypominam sobie o czym marzę i oddaję się planowaniu.

Obejrzałam ostatnio film „W głowie się nie mieści” (Inside Out) i po raz pierwszy mogę się utożsamić z postacią. Radość jest taka „moja”! Film polecam z całego <3 i planuję go jeszcze zobaczyć po polsku... a w nowym roku szkolnym zrobię zajęcia oparte na tym filmie :-) 

A póki co idę spać :-) 


piątek, 3 lipca 2015

Pierwszy wpis w tym roku :-)

Od czego by tu zacząć? Może od tego, że zaczęło mi brakować pisania. Podróż życia nadal trwa a ja nie piszę! Trzeba temu zaradzić.

Kolejny rok szkolny już prawie się skończył, jeszcze tylko dwa tygodnie egzaminów i będę miała wakacje i po raz pierwszy w życiu, nie wiem co z nimi zrobię :D

Za co dziękuję Temu Na Górze:
  • Za moich rodziców, za to że nauczyli mnie samodzielności i przygotowali do dorosłego życia (coraz bardziej to doceniam, szczególnie gdy poznaję historie ludzi, którzy nie mieli tyle szczęścia co ja)
  •  Za mój zawód, społecznie odpowiedzialny, sprawiający, że chce mi się rano wstać i iść do pracy (w tym roku kilka razy zastanawiałam się nad zmianą zawodu i raz byłam już tego bliska, jednak perspektywa pracy tylko z dorosłymi nie jest dla mnie aż tak atrakcyjna, nie ma to jak młode, chłonne i twórcze umysły! :-)
  • Za moich uczniów, którzy są wyzwaniem! Kocham towarzyszyć młodym w ich podróżach! Cudownie jest wiedzieć, że ma się wpływ na młodych!
  • Za moje tegoroczne podróże: za Lyon gdzie poznałam ludzi, którzy pozostaną w moim <3 na długo, za zimowy Paryż z Sylwią i Flo, za Lublin (w ramach projektu Bezpieczna eSzkoła), za Toruń (z uczniami) za Częstochowę (z moją rodziną)
  • Za to, że cały czas znajduję cele w życiu. 


niedziela, 9 listopada 2014

Zakochałam się w Lyonie :-)


Pewnej sobotniej nocy w sierpniu nie mogłam usnąć. Wtedy też zajrzałam na stronę eTwinningu i zobaczyłam, że uruchomiono zapisy na seminarium w Lyonie. Nie wiedziałam jak zacząć projekt międzynarodowy z eTwinningu, więc stwierdziłam, że wyjazd na seminarium w Lyonie będzie najbardziej efektywnym sposobem dowiedzenia się czegoś więcej. A przy okazji będę mogła poćwiczyć mój francuski. Zapisałam się, zostałam zaakceptowana i przyszedł listopad. Wzięłam urlop bezpłatny (tak, przeszkadza mi to cały czas!) i w piątek wyruszyłam do miasta Guignola i teatru kukiełkowego. 

Już w Warszawie znalazłyśmy się z jedną z Polek, które też wybrały się na to szkolenie. Cudowna postać! Niesamowicie entuzjastyczna nauczycielka angielskiego z Piotrkowa Trybunalskiego. Od razu znalazłyśmy wspólny język i cztery godziny we Frankfurcie – gdzie miałyśmy przesiadkę – zleciały nawet nie wiem kiedy. W Lyonie znalazłyśmy się z jeszcze jedną Polką z Lublina i ruszyłyśmy razem do hotelu. Hotel był super, jedzonko też ale największą przyjemnością dla mnie było spędzanie czasu z ludźmi z całej Europy.

Kocham takie klimaty!

 
Piątek - pierwszy dzień seminarium
Sobota - wieczorne zwiedzanie - katedra
Schody - im wystawniejsze, tym bogatsza rodzina tam kiedyś mieszkała - a wszystko to w traboules - zupełnie jak w bajce, można się przemknąć między kamienicami i nie zostać zauważonym! Cudo!
Ściana w Restauracji "chez Chabert"
Nadal ta sama restauracja - TAK! Z sufitu zwisają kukiełki!
Kasztany (nie jadłam, ale podobno dobre :-)


Moje dzieci już wiedzą:
  •  będziemy pracowali nad projektem, który bada do czego młodzież używa smartfony
  •  grupa będzie międzynarodowa – Francuzi, Włosi, Macedończycy i Polacy
  •  do końca listopada musimy zrobić krótką prezentację Polski, Warszawy, naszego liceum i nas – oczywiście po angielsku!
Toni - Milena - Celine - Maddalena - Lucie - Claire - Emmanuela
Edyta - ja - Anettta :-)
Niedziela - selfie z Florentem :-)
Entuzjazm mnie nie opuszcza! Czego chcieć więcej?! :-)

Lyon z lotu ptaka
A to już Frankfurt :-)
...i lotnisko we Frankfurcie, na którym spędzę kilka godzin :-)

Tyle na dziś. Pozdrawiam z Frankfurtu. 
Jeszcze parę godzin i będę w Polsce :-)
M.

sobota, 1 listopada 2014

Stasia u Marii :-)

Dlaczego Stasia? Bo gdyby nie Żeromski i Stanisława Bozowska pewnie nie byłoby mnie tu gdzie jestem teraz. Jako uczennica ósmej klasy pochłonęłam „Siłaczkę”, a jako licealistka uwierzyłam w szklane domy. Tak, jestem naiwna. A w dodatku, w tej całej swojej naiwności wciąż jestem idealistką! Wierzę, że zmiany są możliwe, że praca organiczna i u podstaw ma sens. Nadal w to wierzę. I choć często jest to okupione dużym wysiłkiem, warto doczekać się takich chwil jak ta, którą za chwilę opiszę. :-)

W październiku moje licealne dzieci wzięły udział w projekcie zorganizowanym przez Fundację "5Medium" - Bezpieczna e-szkoła. Dowiedzieliśmy się jak bardzo (nie)bezpieczny jest Internet i jak skutecznie chronić swoją prywatność w sieci. Nie tylko zdobyliśmy wiedzę, ale również podzieliliśmy się nią z uczniami szkoły w której uczę – Liceum im. Marii Skłodowskiej-Curie

Sylwia i Hubert prezentują zdobytą wiedzę
Z Klaudią, Hubertem, Borysem i Sylwią
A już w najbliższą środę uczniowie poprowadzą warsztaty w Centrum Społecznym Paca, na które oczywiście zapraszam!


W ramach projektu wyjechałam z trójką aktywnych uczniów do Torunia, gdzie razem poszwędaliśmy się po starówce, zrobiliśmy testy predyspozycji zawodowych i obejrzeliśmy „Bogów”.
 
Pozdrowienia z Torunia :-)
Można miło spędzić czas z uczniami?
  
Można! :-)
I oczywiście selfie na koniec :-)

sobota, 2 sierpnia 2014

W głębiny...

Zawsze kochałam powroty, nadal je lubię ale po raz pierwszy nie umiem odnaleźć się po Mikaszówce. Pranie już zrobione, walizka wyczyszczona, śpiwór pachnie płynem do płukania… A ja wciąż czuję się nie na swoim miejscu. Fakt, zaaklimatyzowanie się w moim mieszkaniu nie należało nigdy do najprostszych rzeczy… 
Kwaterka rozwijająca
Do Mikaszówki przyjeżdżam od 7 roku życia. Dla mnie jest to miejsce niezwykłe, w którym dokonują się cuda, a sosny widziały niejedne łzy. To miejsce, w którym uczę się pracować nad sobą, rozmawiam z Bogiem (a nie prowadzę monolog!), to miejsce, w którym nauczyłam się płakać…

Ta Mikaszówka była też inna niż wszystkie poprzednie. Ani lepsza, ani gorsza, po prostu inna. W grupie miałam najstarsze obozowe dziewczyny. To cudowne móc być świadkiem Bożego działania w historii życia innych osób. To cudowne być narzędziem Pana Boga. To cudowne wiedzieć, że nie musisz być psychologiem, by towarzyszyć komuś w drodze…
 
Grupka nr 11
Dziękuję Bogu za to miejsce, bo dzięki temu miejscu jestem lepszym człowiekiem, kobietą, nauczycielem…

Dziękuję Bogu za ludzi, którzy chcą poświęcić swój czas/urlop, by w Puszczy Augustowskiej służyć innym.

Dziękuję Bogu za podróż w głąb siebie. 
 

czwartek, 10 lipca 2014

WAKACJE! :-)

Kolejny rok szkolny dobiegł końca. Pożegnałam dwie grupy w Empiku, trzy klasy w liceum, grupę na Collegium Civitas i wyruszyłam najpierw nad Płaskie, później nad Bałtyckie. Koniec roku to czas podsumowań :-) Cieszę się, że miałam możliwość pracy w liceum, bo to było moje marzenie. Już teraz wiem, że licealiści nie bardzo się różnią od gimnazjalistów :-) Miałam w tym roku to szczęście trafić na fajną dyrekcję i będę to powtarzała do śmierci, że każda szkoła, każde miejsce, to ludzie, którzy je tworzą. Jeśli jest wsparcie dyrekcji, to aż chce się działać. A jak jeszcze koleżanki anglistki nie przeszkadzają, to można tworzyć, inspirować, a przede wszystkim być zainspirowanym.


Ostatni dzień roku szkolnego mnie zaskoczył. Zadziwili i zdziwili mnie uczniowie, po których wdzięczności bym się nie spodziewała. Często my - nauczyciele - mamy poczucie, że to co robimy, to co mówimy nie trafia do naszych pociech. I jasne, część z naszych „przemówień” idzie mimo uszu. Jednak nie wszystkie :-) Dzięki Bogu! Mam nadzieję, że ten wspólnie spędzony czas zaowocuje w przyszłości, że wspomnienia - te miłe - pozostaną w pamięci.

A w przyszłym roku… Przez chwilę myślałam, że wrócę do gimnazjum, w którym już wcześniej uczyłam ale czeka mnie ciekawsza przygoda. O niej napiszę coś więcej we wrześniu :-)