Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirundo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirundo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Kirundo, Gasura i KAMARAMAGAMBO!


Amahoro! :-)


Zacznę od końca. W sobotę wieczorem przybyliśmy do Kamaramagambo! Sama nazwa jest już magiczna :-) Poranek i wczesne niedzielne popołudnie spędziliśmy w tym magicznym miejscu na północy Burundi. Może nie byłoby w tamtym miejscu nic specjalnego, gdyby nie Didace (ksiądz diecezjalny). Niesamowity człowiek, który zadbał o każdy szczegół naszego pobytu. Wyspałam się, zjadłam banany w marchewkowo-cebulowym sosie (oczywiście nie mówię o słodkich bananach), poznałam jego parafian (znów przemawiałam do tłumów po francusku), ale przede wszystkim podziwiałam podejście xDidace’a do zarządzania parafią – żelazną ręką z miłością. Mszę świętą zaczął równo o 10 :-) ...przywykłam już do afrykańskiego czasu, czyli wszystko przynajmniej pół godziny później, a tu zaskoczenie! Wszystko na czas! Didace przyzwyczaił swoich parafian do punktualności, bo szanuje swój czas i czas swoich parafian!
Z Didace'm i jeszcze jednym księdzem, którego imienia niestety nie pamiętam :-(
Kaplica dojazdowa w środku
Po Eucharystii byłam małą atrakcją turystyczną. Jak wyszłam z kościoła, to miałam całą grupkę dzieci, która podążała za mną. Nie są przyzwyczajeni do Europejczyków :-) …więc dzieciaki przywitały mnie entuzjastycznie, podając ręce i bacznie mi się przyglądając.
 
Dzieciaki i nie tylko :-) ...tak tak... oni się na mnie patrzą :-)
To teraz mogę wrócić do piątku i soboty. W piątkowe popołudnie wyruszyliśmy z naszego domu w Gitedze do Gasura (do Sióstr Karmelitanek od Dzieciątka Jezus). S.Claudine i s.Anesie oprowadziły mnie po szpitalu, w którym pracują, pokazały kościół prowadzony przez ksawerianów. 
Siostry z Gasura :-) (s.Anesie i s.Claudine)
Dom Sióstr Karmelitanek od Dzieciątka Jezus w Gasura
Kościół prowadzony przez Ksawerianów
W sobotę rano ruszyliśmy nad jezioro. Ptaków nie podziwialiśmy, bo spotkać je można tylko wcześnie rano i późno wieczorem :-) …za to posiedzieliśmy nad jeziorem, spotkaliśmy się z siostrami z lokalnego zgromadzenia Bene Tereziya i… kupiłam domek z papirusu!

Z siostrą Gaudiose nad Jeziorem Cohoha
Boguś z moim domkiem
Przy lokalnym piwku - nad Jeziorem Cohoha
Tak nam minął weekend. Rano znów do pracy.
Kolorowych snów i dobranoc!
IJORO RYIZA! TUZO SUBIRA!*

Milena

p.s. Kochani, jeśli czytając mojego bloga myślicie o przybyciu do Burundi, to dajcie mi znać :-) 


*Dobrej nocy! Do zobaczenia!