niedziela, 23 czerwca 2013

trudne (mam nadzieję) dobrego początki :-)


Witam serdecznie!

Bezpośrednią inspiracją do powstania tego bloga jest mój wyjazd do Burundi – jak dla mnie – dalekiego kraju, za więcej niż siedmioma górami i więcej niż siedmioma lasami. Już za parę dni wywędruję do tego ciepłego i oddalonego o 1,5 doby państewka.

Zamierzam spędzić tam prawie dwa miesiące. Poza poznawaniem kultury i ludzi, mam zająć się nauczaniem języka angielskiego. Czyli powinnam robić rzeczy, które lubię i na których się znam.

Przygotowania idą pełną parą. Rzeczy, które już zrobiłam: 
  • kupiłam bilet (jakoś w lutym)
  • załatwiłam wizę (co prawda nie swoimi rączkami, ale wklejka w paszporcie jest)
  • zaszczepiłam się przeciwko żółtej gorączce i żółtaczce typu A
  • zrobiłam zapas leków, olejków do opalania (z filtrem 50) i wszelkiej  maści odstraszających komary śmierdzących sprejów
  • kupiłam książkę na poziomie elementary (inne już mam w domu) 
  • zaopatrzyłam się w ubranka, które zamierzam zostawić w Afryce
  • spotkałam się z częścią moich znajomych :-)
  • ...jeszcze tylko zaopatrzę się w prezenty (suchą krakowską i jakieś inne souveniry) i będę mogła powiedzieć, że mam już wszystko.
Problem polega na tym, że mam się spakować w 23kg (bagaż rejestrowany) i 8kg (bagaż podręczny). Chyba znów trzeba będzie usiąść na walizce, by się domknęła :-)


white rabbit :-)
Tyle na dziś. Zważywszy na fakt, że pisanie mnie wciąga, myślę, że jeszcze przed wyjazdem (czyli przed  29. czerwca) coś się jeszcze na tym blogu pojawi.

W tym miejscu dziękuję wszystkim, którzy mnie namawiali do stworzenia bloga :-)

p.s. miś jedzie ze mną (prezent od moich studentów)




2 komentarze:

  1. Jedź bezpiecznie, wracaj zdrowo i ze wspomnieniami, które będą zasilały wyobraźnię i odwagę jeszcze Twoich prawnuków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :-) ...i pozdrawiam deszczowo, bo za oknem pada (ALE! nie narzekam, bo wiem że jeszcze mi tego będzie brakowało) :-)

      Usuń