Kochani!
Dziś
zakończenie roku szkolnego w klasach trzecich gimnazjum. Wróciłam do domu i
powinnam zająć się pakowaniem… ale! Przecież nie przyspieszę pralki (by prała
moje ubranka szybciej), ani nie zaczaruję żelazka (by za mnie wyprasowało
bluzki – i tu rodzi się pytanie: prasować? A może jednak nie prasować? I tak
się w walizce pogniecie :-)
Kupka
(!) na lewo od stołu rośnie (układam na niej rzeczy, które mam zabrać), a
walizka ani odrobinę się nie powiększyła, za to dotarła do mnie sucha krakowska
(sztuk 2), śliczna beżowa lniana spódnica (Sylwia! Dziękuję!) i ptasie mleczko
(od rady rodziców).
W
tle „Mały Książę” i wirująca pralka, w głowie przemyślenia wyjazdowe. Będę
miała Internet w pokoju i z tego co wiem, jest duże zainteresowanie moimi
kursami w Gitedze! Pierwszy raz od początku (rekrutacji) do końca (realizacji)
zaprojektuję kurs językowy i jeszcze będę jedynym lektorem :-) Cieszy mnie to
wszystko! Ostatnie spotkania ze znajomymi i już niebawem będę na czarnym lądzie!
Pierwszy raz w życiu! Aaaaaa!
Marzenia
się spełniają! (Choć czasem długo się czeka :-)
Całuję,
M.
Siostra szkoda, że nie zdążę uściskać Cię przed wyjazdem, ale jesteś w mojej pamięci i sercu Całuję i przytulam... a bloga dodaje do ulubionych :D
OdpowiedzUsuńEwelinko kochana, ja też Cię mocno ściskam :-) ...do zobaczenia po powrocie (zamiast się pakować buszuję w necie :-)
OdpowiedzUsuń