wtorek, 2 lipca 2013

Poniedziałkowe doświadczenia



Witam ponownie,

Teraz się mogę zająć poniedziałkiem.

Działo się wiele. Z Angelą (Kongijka) wybrałam się na spacer po przyległych dzielnicach. Spacerowałyśmy cztery godziny. Odwiedziłyśmy bazar z butami (filmik tutaj), pospacerowałyśmy również zobaczyć defiladę, ale się nie udało (miała się zacząć o 11, a do 12:30 się nic nie zaczęło dziać – ten afrykański czas). Zobaczyłam tylko bardzo dużo policji/wojska itp. i ich karabiny leżące na ulicy. Wszyscy czekali na prezydenta. Nie mogłam niestety zrobić zdjęcia, bo mi nie pozwolono, ale jak to broń i mundury, wszędzie wyglądają tak samo. No może mundury są tu bardziej granatowe. 

Feria bazarowych barw
Spożywcze klimaty c.d.
Mąka z manioku
Po południu, koło 17 odwiedziłyśmy polskie siostry. Ach ta polska gościnność. Kolacja była przepyszna. Pierwszy raz w życiu jadałam awokado z tuńczykiem. Przybył też polski karmelita, by odprawić mszę, więc miałam okazję uczestniczyć we mszy w moim ojczystym języku! Siostry Kanoniczki Ducha Świętego w Bużumburze prowadzą ośrodek zdrowia.

Już po zmroku wjechaliśmy na górę Kiriri, by zobaczyć miasto nocą. Pełno światełek.  
W nocy biedy nie widać.

Tyle na teraz. Postaram się jeszcze opisać wtorek, dzień w którym Jean-Claude (Hutu) oprowadził mnie po najbiedniejszych częściach Buyenzi. My w Polsce naprawdę nie wiemy co to bieda.

Pozdrawiam,
Milena

p.s. pytanie na dziś: na ile czujesz się odpowiedzialny za misje?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz