Kolejny rok szkolny dobiegł końca. Pożegnałam dwie grupy w
Empiku, trzy klasy w liceum, grupę na Collegium Civitas i wyruszyłam najpierw
nad Płaskie, później nad Bałtyckie. Koniec roku to czas podsumowań :-) Cieszę
się, że miałam możliwość pracy w liceum, bo to było moje marzenie. Już teraz
wiem, że licealiści nie bardzo się różnią od gimnazjalistów :-) Miałam w tym
roku to szczęście trafić na fajną dyrekcję i będę to powtarzała do śmierci, że
każda szkoła, każde miejsce, to ludzie, którzy je tworzą. Jeśli jest wsparcie
dyrekcji, to aż chce się działać. A jak jeszcze koleżanki anglistki nie
przeszkadzają, to można tworzyć, inspirować, a przede wszystkim być
zainspirowanym.
Ostatni dzień roku szkolnego mnie zaskoczył. Zadziwili i
zdziwili mnie uczniowie, po których wdzięczności bym się nie spodziewała. Często
my - nauczyciele - mamy poczucie, że to co robimy, to co mówimy nie trafia do
naszych pociech. I jasne, część z naszych „przemówień” idzie mimo uszu. Jednak
nie wszystkie :-) Dzięki Bogu! Mam nadzieję, że ten wspólnie spędzony czas
zaowocuje w przyszłości, że wspomnienia - te miłe - pozostaną w pamięci.
A w przyszłym roku… Przez chwilę myślałam, że wrócę do
gimnazjum, w którym już wcześniej uczyłam ale czeka mnie ciekawsza przygoda. O niej napiszę coś więcej we wrześniu :-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz